HOMO BRAZILICUS
PRESENTS
Baron Karal - Karol
Felisita - Paulina
Seniorita Margarita - Magda
Donia Petronia - Asia
Modna Liza - AniaOdcinek 336645143
W poprzednim odcinku:
W miasteczku obchodzono światowe dni Karal’ów (najbogatszej rodziny w okolicy), gdzie Seniorita Margarita wraz z siostrą - Modna Lizą, zauroczone wdziękiem i urodą seniora rodu - Barona Karala, kupiły jego portret. Donia Petronia - matka sióstr - po trzynastym zawale serca wróciła do zdrowia dzięki modłom i krwawym ofiarom swojej wiernej służącej - Felisity. Oskarito - ogrodnik - przeżywał kryzys i załamanie wewnętrzne z powodu ziemniaków, które w tym roku wyjątkowo nie były urodzajne.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ah witamy, ah witamy!
Czym ugościć Pana mamy?Baron Karal: (z dumnie uniesiona głową)
Zawitałem w wasze progi,
Bo mnie strasznie bolą nogi.
Słońce zaś k’ zachodowi się chyli,
Trzeba mi nocleg znaleźć w tej chwili.Tymczasem w drugim pokoju, przez dziurkę od klucza, nadejście gościa obserwują Modna Liza z Senioritą Margaritą.
Modna Liza: (podekscytowana)
O mój Boże! Co za men!
Seniorita Margarita:
Który, który?
Modna Liza:
Jak to? Ten!
Toż to Baron Karal jest!
Gość jak nikt, chłopak fest!
Donia Petronia: (serdecznie)
Zapraszamy, zapraszamy!
Dziewczynki! Gościa mamy!!!
Donia Petronia zaprasza Barona do salonu, z pokoju nieśmiało wychodzą jej córki.
Modna Liza: (z udanym zdziwieniem)
Tak mamusiu?
Donia Petronia:
Ukłoń grzecznie się córusiu!
Obie kłaniają się nisko, krzątają koło gościa, częstując domowymi wyrobami opatentowanymi przez firmę Jadło-pliz.
* * *
Wieczorem w pokoju sióstr, zrobionym zgodnie z najnowszymi trendami na różowo.
Modna Liza: (zamyślona, siada na różowym łóżku)
Oh, co za klasa, bystrość, szyk!
Nie dorówna mu w tym nikt!
Seniorita Margarita: (słodko)
Śpij już Lizo, ktoku. Proszę!
(na stronie)
Gdy tak jęczy wręcz nie znoszę!
Baron Karal będzie mój!
Włożę w to trud, włożę znój.
Za to będę mieć skarbnicę,
Na to czekam, na to liczę.
Obie zasypiają.
* * *
Nazajutrz. Baron Karal opuszcza hacjendę Donii Petronii.
Baron Karal:
Za gościnę dziękóweczka.
Niewygodnie było zdeczka.
Macias grasjas, na mnie czas.
Szkoda mi opuszczać was,
Zwłaszcza te piękne dziewoje.
(całuje siostry w ręce)
(na stronie)
Które pragnę mieć za swoje!
Donia Petronia:
Do widzenia, do widzenia,
Do rychłego zobaczenia!
Baron Karal wychodzi z domu, na kamiennym podjeździe odwraca się jeszcze i macha chusteczką. Znika za horyzontem. Donia Petronia wraca do obowiązków, siostry zaś do swego pokoju.
***
W pokoju sióstr. Modna Liza w różowym kostiumiku i takich samych pantoflach podchodzi do portretu Barona Karala. Obraz otoczony jest świecami i świeżymi różami (oczywiście różowymi).
Modna Liza: (z żalem)
Ja przeżywam istne męki,
A on lata na panienki,
Odrzucajšc moje wdzięki!
Seniorita Margarita: (na stronie)
Baron Karal nie jest ślepy,
Wie co to piękne kobiety.
Zna ich urok i walory,
Do ożenku ze mną skory!
Modna Lizę wnet odrzuci,
Ale najpierw zbałamuci.
Znam ja tego lowelasa,
Co na laski tylko hasa.
Lecz gdy wpadnie w moje szpony,
Zaraz będzie ożeniony!
Nie przepuszczę takiej kasy,
Skończš mu się wygibasy.
(zbliża się do siostry, całuje w czoło, i czule już do niej)
Moje słodkie, cudne, śliczne.
On doceni wdzięki liczne!
Tyś jedyna mu pisana!
Zaraz padnie na kolana
Baron pięknem twym zaklęty,
Niepotrzebne te lamenty.
Uspokojone wracają do przeglądania Bravo Girls, Filipinki i tym podobnych, ambitnych pism CKK (Czasopism Każdej Kobiety).
***
Tymczasem w ogrodzie, spacerująca Felisita spotyka pracującego Oskarita. Mężczyzna strudzony zdejmuje koszulę i w samych tylko dżinsach pracuje nadal, nie zwracając na nią uwagi. Felisita wzdycha.
Felisita:
Oskarito! Ah, kochany!
Jak dobrze, że się spotykamy.
Oskarito: (lekceważąco)
Czego twoja dusza pragnie?
Felisita:
Jeno ciebie ciągle łaknie.
Oskarito:
A to sorry, spadaj młoda.
Nie potrzebna mi twa uroda.
Felisita odchodzi załamana, łkając. Felicjano Cartoflano wraca do roboty.
***
Seniorita Margarita wybrała się na przechadzkę po hacjendzie, wędruje pomiędzy krzewami rododendronów, kołysząc rytmicznie biodrami. Ubrana jest w sukienkę w opartowskie wzory, opinającą jej smukłe kształty. Zauważa ją Oskarito, odrzuca taczki, poprawia fryzurę i podchodzi.
Oskarito: (z cwaniakowatym uśmiechem, cytuje fragment znanego utworu muzycznego)
Hej Seniorita! Jesteś laską ostrą
Jak tabasco non stop.
Seniorita Margarita: (wściekła)
A idźże precz! Gadzino!
Ty przeklęta jaszczurzyno!
Znów cię wzięło na zaloty?
Wracaj raczej do roboty!
Bo nie za to ci płacimy
Wszystkie pseudonadgodziny!!
Odchodzi oburzona.
Oskarito: (zadowolony kontempluje)
Ah, ona się ze mną droczy!
Lecz, gdy patrzy w moje oczy,
Widzę iskrę tej miłości,
Która w sercach naszych gości.
Szczęśliwy wizją wspólnego życia, wraca do wykopywania ziemniaków. Tymczasem Felisita obserwowała całą sytuację zza krzewu maliny.
Felisita: (załamana, wpatrzona w pola hacjendy)
Nigdy ciebie nie zdobędę!
Omotanyś prze tę ględę.
Do zakonu więc wstępuję,
Mojš miłość pokutuję.
***
W domu. Seniorita Margarita wraca z przechadzki.
Seniorita Margarita: (słodko)
Mamuś, pożycz stówkę!
Chcę zakupić nową mufkę!
Donia Petronia:
Przecież mrozów u nas nie ma!
Niepotrzebna! Do widzenia!!
Seniorita Margarita:
Mamo! Proszę! Taka moda!!
Donia Petronia: (zbywając ją)
Moda modą! Kasy szkoda!
Seniorita Margarita:
My musimy z Modną Lizą,
Prezentować się swą wizją!
Bo inaczej w całej ziemi,
Męża sobie nie znajdziemy!!
Donia Petronia przekonana tym argumentem wyciąga portfel i wręcza banknot córce. Margarita biegnie zadowolona do siostry.
Seniorita Margarita: (do siostry)
Wstawaj młoda!
Spójrz jak piękna jest pogoda!
(zadowolona śpiewa pod nosem)
Money, money, money.
Mam od mamy!
Na zakupy
Yeeeeeee!!!
Opuszczają powozem hacjendę. Donia Petronia podchodzi do portretu Barona Karala.
Donia Petronia: (zamyślona)
Karal, Karal, oh Baronie!
Pesos tysišcu, pesos milionie!
Tyś najlepszą inwestycją!!
Zgodnie z rodzinną tradycją
Wydam córkę mą za ciebie.
Będzie wszystkim nam jak w niebie.
Życie będzie jak poemat!
Jednak pewien mam dylemat.
Która z pociech twoją będzie?
Którą weźmiesz z sobšą wszędzie?
Obie pragną być twą żoną,
Okazać się miłością spełnioną!
Jedna z wyrafinowania,
Druga z prawdziwego kochania.
Autor: Asia ‘atot’ Marć